Jak napisać opowiadanie – plan, styl i język

Opowiadanie nie powstaje z „weny”, tylko z kilku prostych decyzji i powtarzalnych kroków. Najpierw trzeba zdecydować o czym i dla kogo będzie tekst, potem ułożyć szkielet fabuły, a dopiero na końcu dopracować styl i język. Dobra wiadomość jest taka, że schemat pisania opowiadania jest w gruncie rzeczy powtarzalny. Kiedy raz zostanie opanowany, kolejne teksty pisze się znacznie szybciej. Poniżej znajduje się konkretny, praktyczny plan przejścia od pustej kartki do gotowego opowiadania.

1. Określenie celu i gatunku opowiadania

Na początek trzeba odpowiedzieć sobie jasno: po co powstaje opowiadanie. Inaczej pisze się tekst na konkurs literacki, inaczej na sprawdzian z języka polskiego, a jeszcze inaczej opowieść do internetu. Od celu zależy długość, styl i stopień „kombinowania” z formą.

Następny krok to wybór gatunku lub przynajmniej klimatu. Czy to ma być realistyczna scena z życia, fantastyka, kryminał, obyczajówka, romans, a może groteska? Taki wybór od razu porządkuje wyobraźnię: wiadomo, jakich sytuacji i słownictwa szukać, a czego raczej unikać.

Bardzo pomaga jedno proste zdanie streszczające cały tekst, tzw. „zdanie-problem”: „Uczeń, który ściągał na klasówkach, w końcu zostaje przyłapany”, „Samotna emerytka znajduje list sprzed 40 lat”, „Chłopak gubi telefon, a znajduje prawdziwego przyjaciela”. Jeśli da się ułożyć takie zdanie, pomysł jest wystarczająco konkretny, by z niego zrobić opowiadanie.

Silne opowiadanie prawie zawsze można streścić w jednym, maksymalnie dwóch zdaniach – im bardziej się to rozlewa, tym większe ryzyko chaosu w samej historii.

2. Budowa opowiadania – prosty plan

Nawet krótkie opowiadanie potrzebuje planu. Nie chodzi o sztywny konspekt na pół strony, tylko o prosty szkielet, który uchroni tekst przed „gadaniem o wszystkim”. Najpraktyczniej rozbić fabułę na trzy części: początek, środek, zakończenie.

Początek – wejście w scenę

Początek ma jedno zadanie: wrzucić czytelnika w konkretną sytuację. Długie wstępy typu „Był piękny, słoneczny dzień” można sobie od razu darować. Lepiej zacząć od działania, napięcia lub zaskakującej myśli bohatera.

Na samym starcie warto odpowiedzieć na trzy pytania: Kto? Gdzie? Co właśnie się dzieje? To można załatwić jednym-dwoma akapitami. Im szybciej akcja ruszy z miejsca, tym większa szansa, że czytelnik zostanie w tekście.

Jeśli opowiadanie jest pisane na ocenę, dobrze już w pierwszych zdaniach zasygnalizować obecność elementów wymaganych w poleceniu (np. retrospekcji, dialogu, motywu podróży).

Środek – konflikt i komplikacje

Środek opowiadania to przestrzeń na konflikt: problem, przeszkodę, wybór. Bez tego historia będzie tylko opisem wydarzenia, a nie opowieścią. Konflikt może być zewnętrzny (kłótnia, rywalizacja, niebezpieczeństwo) albo wewnętrzny (wstyd, lęk, poczucie winy).

W tej części dobrze jest wprowadzić choć jedną komplikację, czyli moment, kiedy coś idzie nie tak, jak chciałby bohater. Dzięki temu emocje rosną, a zakończenie nabiera sensu. Komplikacja nie musi być spektakularna – wystarczy, że bohater musi zmienić plan lub spojrzeć inaczej na sytuację.

Środek powinien prowadzić w stronę punktu kulminacyjnego: największego napięcia, najważniejszej sceny w tekście. To może być wybuch kłótni, podjęcie decyzji, odkrycie prawdy. Pisząc, warto pilnować, by każda scena przybliżała do tego momentu.

Zakończenie – konsekwencje i puenta

Zakończenie nie musi „tłumaczyć morału”, ale powinno pokazać skutek wydarzeń ze środka. Jak to, co się stało, zmieniło sytuację lub bohatera? Co jest inaczej niż na początku? Nawet drobna zmiana (np. bohater odważył się powiedzieć „nie”) już wystarczy.

Dobre zakończenie jest krót­sze niż środek, ale nie urywa historii w pół zdania. Jedno-dwa akapity domknięcia zwykle wystarczą. Warto unikać „happy endów na siłę” – lepiej, żeby finał był logiczny niż przesłodzony.

Jeśli opowiadanie pisane jest na konkretny temat (np. motyw przyjaźni), ostatnie zdania mogą lekko podkreślić właśnie ten motyw, ale bez łopatologicznej „nauki moralnej”.

3. Bohater i punkt widzenia

Bez wyrazistego bohatera opowiadanie rozmywa się w opisach. Wystarczy jeden główny bohater z prostą odpowiedzią na pytanie: Czego chce? Jeśli bohater czegoś pragnie (spokoju, akceptacji, uwagi, odwetu, uznania), to czytelnik ma się czego „złapać”.

Druga kluczowa decyzja to wybór punktu widzenia, czyli tego, „czyimi oczami” oglądana jest historia. Od tego zależy język, dobór szczegółów i sposób budowania napięcia.

Typy narratora a styl opowiadania

Najczęściej używa się trzech typów narratora. Narrator pierwszoosobowy („szedłem”, „pomyślałem”) daje poczucie bliskości z bohaterem. Czytelnik słyszy jego myśli, widzi jego emocje, ale zna tylko to, co on wie. Taki narrator świetnie nadaje się do opowiadań o przeżyciach, wstydzie, lęku, miłości, szkolnych sytuacjach.

Narrator trzecioosobowy („on poszedł”, „ona pomyślała”) sprawdza się tam, gdzie ważna jest sama akcja i kilka postaci. W prostszej wersji trzecioosobowy narrator trzyma się blisko jednego bohatera, w bardziej rozbudowanej – może „zaglądać” do głów różnych postaci.

Istnieje też narrator bardziej „obiektywny”, który tylko opisuje to, co z zewnątrz można zobaczyć i usłyszeć, bez wchodzenia w myśli bohaterów. Taka forma jest trudniejsza, ale potrafi zbudować mocne napięcie, bo czytelnik sam musi się domyślać motywów postaci.

Przy wyborze narratora warto kierować się prostą zasadą: jeśli najważniejsze są uczucia jednej osoby – pierwsza osoba; jeśli ważniejsza jest akcja i kilka punktów widzenia – trzecia osoba.

4. Styl i język opowiadania

Styl ma być przede wszystkim przejrzysty. W opowiadaniu nie chodzi o popisywanie się słownictwem, tylko o to, żeby czytelnik bez trudu „widział” sceny. Zbyt dużo ozdób językowych działa jak dym – zasłania to, co się naprawdę dzieje.

W języku opowiadania dobrze się sprawdzają zdania umiarkowanie krótkie, łączone prostymi spójnikami („i”, „ale”, „bo”). Długie, skomplikowane konstrukcje można zostawić na wypracowanie o pozytywizmie. W fabule liczy się płynność.

Dialogi – jak „mówić” na papierze

Dialogi są jednym z najłatwiejszych sposobów na ożywienie opowiadania. Zamiast opisywać: „Był zdenerwowany”, lepiej pozwolić bohaterowi powiedzieć coś w nerwach. Dzięki temu emocja sama wychodzi z tekstu, a nie jest czytelnikowi podawana wprost.

Dobrze jest zadbać, by każda postać mówiła trochę inaczej. Inaczej rozmawia nauczyciel, inaczej uczeń, inaczej babcia. Różnice nie muszą być ogromne – wystarczą pojedyncze słówka, ulubione zwroty, tempo wypowiedzi.

Trzeba uważać na przesadę. Na papierze nie sprawdza się zapis każdego „eee” czy „yyy”, ani wulgaryzmy w co drugim zdaniu. Lepiej sugerować emocje tym, co postać mówi, niż naśladować dokładnie każdą pauzę i przerywnik.

Pod względem technicznym warto trzymać się prostych zasad: każda nowa wypowiedź w nowej linijce, pauza dialogowa („—”) zamiast myślnika od zdania, czasowniki mówienia ograniczone głównie do „powiedział/powiedziała”, „spytał/spytała”, resztę emocji widać w samej treści dialogu.

Opisy – ile szczegółu to „w sam raz”

Opis ma za zadanie ustawić scenę, a nie udowadniać bogate słownictwo. Zamiast katalogu wszystkiego, co znajduje się w pokoju, wystarczą dwa–trzy charakterystyczne szczegóły: plakat, bałagan na biurku, wytarty dywan. Czytelnik sam dorysuje resztę.

Najpraktyczniejsza zasada: opis zawsze powinien być „przyklejony” do akcji. Bohater wchodzi do pomieszczenia i od razu zauważa coś konkretnego; bohaterka siada w autobusie i widzi kogoś podejrzanego. Statyczne, długie akapity opisu łatwo nużą.

Warto też pamiętać o różnych zmysłach: nie tylko „co widać”, ale też „co słychać”, „co czuć”, „jak pachnie”. Jeden dobrze dobrany zapach (np. chlor w szkolnym basenie, perfumy matki, dym z papierosów na klatce schodowej) potrafi zbudować klimat lepiej niż pięć przymiotników.

Nadmierna ilość przymiotników zazwyczaj szkodzi. Zamiast „piękny, wspaniały, zachwycający widok na cudownie błyszczące morze” wystarczy „morze błyszczało tak, że oczy bolały”. Jeden obraz, jedno mocne wrażenie – to czyta się lepiej.

5. Jak pisać sceny – praktyczny schemat

Najwygodniej myśleć o opowiadaniu jako o ciągu scen. Każda scena to mała „jednostka akcji”, która ma swój początek, rozwinięcie i mini-zakończenie. W każdej scenie bohater czegoś chce, coś robi i coś go zatrzymuje lub zmienia jego plan.

  1. Zacząć od krótkiego ustawienia sytuacji: gdzie jesteśmy, kto jest na scenie, jaka jest ich bezpośrednia intencja (np. „chce się pogodzić”, „chce coś ukryć”).
  2. Pozwolić, by pojawiło się napięcie: różnica między tym, czego chce bohater, a tym, co na to inni lub okoliczności.
  3. Doprowadzić do małego przesilenia: wybuch emocji, odkrycie, decyzja, porażka.
  4. Domknąć scenę skutkiem: bohater wychodzi, zmienia zdanie, robi coś pod wpływem tego, co zaszło.

Stosując taki schemat, łatwiej uniknąć „gadania dla gadania”, a każda scena naprawdę przesuwa fabułę do przodu. W razie blokady twórczej można rozrysować sobie sceny jako krótkie punkty na kartce i dopiero potem wypełniać je tekstem.

6. Ostatni etap: redakcja i skracanie tekstu

Szkic opowiadania to dopiero połowa pracy. Różnica między przeciętnym a dobrym tekstem bardzo często rodzi się na etapie skracania i porządkowania. Zwykle pierwsza wersja jest za długa i ma zbędne powtórzenia.

Najbardziej praktyczne podejście to odłożyć tekst choćby na godzinę, a najlepiej na dzień, i wrócić z kartką kilku prostych pytań. Pomaga też głośne czytanie – dzięki temu od razu słychać, gdzie zdanie jest za długie albo sztuczne.

Co sprawdzić przed oddaniem lub publikacją

Na etapie redakcji warto przejść po tekście w kilku rundach. W pierwszej rundzie skupić się tylko na fabule: czy coś wisi w powietrzu? Czy są sceny, które niczego nie zmieniają? Takie fragmenty najlepiej bez żalu wyciąć.

W drugiej rundzie zająć się językiem. Usunąć zbędne przysłówki („bardzo”, „strasznie”, „niesamowicie”) tam, gdzie nic nie wnoszą. Zamienić ogólne stwierdzenia („było fajnie”, „było dziwnie”) na choćby jeden konkretny obraz czy gest.

W trzeciej rundzie sprawdzić techniczne sprawy: zapis dialogów, interpunkcję, literówki, zgodność czasów (jeśli opowiadanie zaczyna się w czasie przeszłym, lepiej się go trzymać do końca). Na końcu można skrócić pojedyncze zdania, które męczą przy głośnym czytaniu.

  • Czy bohater na końcu jest w innej sytuacji niż na początku?
  • Czy choć jedna scena ma napięcie lub konflikt?
  • Czy są dialogi lub opisy, które można skrócić o połowę bez szkody dla sensu?
  • Czy w pierwszym akapicie widać, kto, gdzie i co robi?

Jeśli na te pytania da się odpowiedzieć „tak”, opowiadanie ma solidny fundament. Reszta to już kwestia praktyki i odwagi w poprawianiu własnych zdań – nawet bardzo dobre opowiadania w pierwszej wersji wyglądają znacznie gorzej niż w ostatecznej.